104 lata, sopran i pamięć wojny - historia pani Anny z Topoli Małej

3 min czytania
104 lata, sopran i pamięć wojny - historia pani Anny z Topoli Małej

W domu w Gminie Ostrów Wielkopolski jubileusz zabrzmiał jak koncert: rodzina, kilka bliskich osób i głos, który nie zatracił barwy mimo upływu lat. Zastępca wójta przyjechał z życzeniami, a solenizantka odpowiedziała śpiewem, jak za dawnych lat. To opowieść o muzyce, przetrwaniu i codziennych radościach, które tworzą długie życie.

  • W Topoli Małej - domowy koncert, życzenia i kosz słodkości
  • Głos odkryty w szkole - droga do Chóru św. Cecylii w Gorzycach Wielkich

W Topoli Małej - domowy koncert, życzenia i kosz słodkości

Podczas uroczystości w Topoli Małej zastępca wójta Gminy Ostrów Wielkopolski Paweł Małuszek złożył osobiście gratulacje pani Annie Szyszce, która skończyła 104 lata. Do życzeń dołączyli także wójt Dariusz Pryczak oraz przewodniczący Rady Gminy Michał Szymoniak - przesłano listy gratulacyjne, a rodzina przygotowała kos pełen słodkości, bo jak mówią najbliżsi, jubilatka uwielbia desery. Wśród gości pojawili się też były wójt Piotr Kuroszczyk oraz radny Rafał Dolata - który prywatnie jest wnukiem pani Anny.

Obchody miały kameralny, domowy charakter. Solenizantka wielokrotnie dawała krótkie występy, a atmosfera przypominała spotkanie rodzinne raczej niż oficjalne przyjęcie - choć gratulacje od władz gminy podkreśliły rangę chwili.

Głos odkryty w szkole - droga do Chóru św. Cecylii w Gorzycach Wielkich

Pani Anna Szyszka urodziła się 4 stycznia 1922 roku jako trzecie z czwórki dzieci Marianny i Adama Paduchów. Już w szkolnych latach odkryto jej sopranowy głos - to nauczyciel muzyki Antoni Pawlaczyk akompaniował jej skrzypcami, a czternastoletnią wtedy Annę zauważył arcybiskup poznański. Z jego namowy rozpoczęła próby w Chórze św. Cecylii w Gorzycach Wielkich pod dyrygenturą Stanisława Mruli. Chór, który dziś funkcjonuje jako “Radość”, niedawno obchodził swoje 90-lecie - w październiku 2025 roku.

Próby i występy przerwał wybuch II wojny światowej. W czasie okupacji pani Anna była kierowana do prac leśnych, a następnie trafiła najpewniej do tzw. arbeitslager w Sieradzu. Rodzinne wspomnienia opisują dramatyczną ucieczkę - kiedy ona i koleżanka miały kopać groby, uciekły i ukrywały się do końca wojny w różnych domach, unikając gestapowców. Po wojnie wróciła do śpiewu - była znana jako solistka o wysokim sopranie.

Po ślubie z Kazimierzem Szyszką w 1945 roku prowadziła gospodarstwo i wychowała troje dzieci. Dziś jest matką, babcią, prababcią i praprababcią - rodzina pani Anny liczy wiele pokoleń, w tym najstarszą córkę, która ma 79 lat.

Domowe zwyczaje i upodobania brzmią jak portret codzienności: pani Anna nie była zwolenniczką restrykcyjnych diet - uwielbia ptasie mleczko i pieczyste; ser nie jest jej ulubionym smakiem. Te małe szczegóły zdradzają temperament i radość z prostych przyjemności, które towarzyszą jej na co dzień.

Rodzina podkreśla, że stan zdrowia pani Anny Szyszki jest dobry i adekwatny do jej wieku - życie toczy się spokojnie, przy wsparciu bliskich, szczególnie córki Ireny, a muzyka wciąż zajmuje w nim ważne miejsce.

Perspektywa mieszkańca - co z tego wynika dla innych

Takie jubileusze przypominają, że nawet w małych miejscowościach obyczaje, pamięć i opieka nad starszymi tworzą codzienną tkankę życia gminy. Obchody pani Anny pokazują też, jak niewiele potrzeba, by świętować - obecność bliskich, kilka gestów od władz gminy i ulubione słodkości. Dla sąsiadów i lokalnych organizacji to sygnał, że warto podtrzymywać kontakty międzypokoleniowe - odwiedziny, wspólne śpiewanie czy pomoc w drobnych sprawach potrafią nadać sens dniom osób w podeszłym wieku i wzmocnić więzi w społeczności.

na podstawie: Gmina Ostrów Wielkopolski.

Autor: krystian