Puste boksy w schronisku im. Jana Litynskiego - adopcje zmieniają rzeczywistość

W Ostrowie Wielkopolskim schronisko przestaje przypominać przepełnioną poczekalnię — coraz częściej wyglądają jak miejsca, które czekają na kolejnych gości. Zmiana tempa adopcji i fala domów tymczasowych sprawiły, że w Wysocku Wielkim ciszej słychać szczekanie zza krat. To opowieść o tym, jak akcje społeczne i modernizacja miejsca dają zwierzętom drugą szansę.
- W schronisku im. Jana Litynskiego liczby mówią same za siebie
- Jak akcje adopcyjne i domy tymczasowe zmieniły sytuację
W schronisku im. Jana Litynskiego liczby mówią same za siebie
Jeszcze kilka miesięcy temu placówka borykała się z nadmiarem psów. Obecnie sytuacja wygląda zdecydowanie lepiej — mimo że praca przy zwierzętach trwa nieprzerwanie, coraz częściej personel widzi puste boksy zamiast ciasnych boksów z wieloma czworonogami. Najważniejsze fakty:
- w lipcu pod opieką było 180 psów,
- teraz w schronisku przebywa 91 psów oraz 33 koty,
- w domach tymczasowych przebywa 9 psów — jeśli zostaną tam na stałe, schronisko zejdzie poniżej progu 90 podopiecznych.
To efekt zaplanowanych działań i codziennego wysiłku zespołu.
“Nowoczesne warunki to nie tylko wyższy standard, ale przede wszystkim nowa szansa na życie dla tych zwierząt.”
- mówi Beata Klimek, prezydent Ostrowa Wielkopolskiego, która dodaje, że sama udzieliła tymczasowego domu jednemu z podopiecznych, Dżekiemu, który potem znalazł stałych opiekunów.
Jak akcje adopcyjne i domy tymczasowe zmieniły sytuację
Sukces nie przyszedł sam — za nim stoją konkretne kampanie i wzruszające historie pojedynczych psów. Wśród najskuteczniejszych inicjatyw wymieniane są akcje takie jak Psinder i świąteczne Opowieści Wigilijne. W ostatniej z nich wzięło udział 12 psów, a 10 znalazło nowe rodziny niemal od ręki. Nawet zwierzęta, które potrzebowały dodatkowego wsparcia na mrozy, jak Bruno i Rufin, odnalazły opiekunów dzięki inicjatywom domów tymczasowych.
Pracownicy podkreślają, że spadek liczby podopiecznych to nie tylko statystyka — to dowód, że opieka, leczenie i promocja adopcji działają.
“Dla nas to nie jest tylko liczba. To sygnał, że godziny pracy, karmienia, leczenia i ogłoszeń mają sens.”
- podkreśla Monika Owczarek, pracująca w ostrowskim schronisku.
Mniej zwierząt w boksach to także realne korzyści dla placówki: łatwiejsze zarządzanie, możliwość skupienia się na leczeniu i rehabilitacji oraz większa szansa, że kolejni potrzebujący szybko znajdą rodzinę.
W praktyce warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy, które mogą się przydać osobom myślącym o zaangażowaniu:
- rozważenie opcji domu tymczasowego lub adopcji zamiast kupna zwierzęcia,
- obserwowanie i udział w akcjach adopcyjnych organizowanych przez schronisko,
- wsparcie w postaci wolontariatu, darów na leczenie lub promocji podopiecznych.
Schronisko w Wysocku Wielkim liczy na to, że trend się utrzyma, a hasło “coraz mniej za kratami” na stałe wpisze się w codzienność placówki.
na podstawie: UM Ostrów Wielkopolski.
Autor: krystian

